Bufori Geneve – w wyposażeniu jest sejf i czajnik do herbaty
Filip_Otto, , 04.03.2010Wyposażenie: Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Hak holowniczy, Wspomaganie kierownicy,
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Wspomaganie kierownicy, ABS,
Wyposażenie: Metalic, Hak holowniczy, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Sonda
Na salonie w Genewie zadebiutowała australijska limuzyna o nazwie Geneve. Skąd ta nazwa? Właściciele Bufori zakochali się w szwajcarskim mieście i postanowili na jego cześć nazwać swoje nowe auto. No właśnie, a co z nim?
Bufori wygląda niepoważnie, komicznie, tandetnie, bajkowo, kiczowato i po prosto niesamowicie, ale to poważne auto. Naprawdę! Ma silnik V8 z Chryslera 300C o mocy 430 KM (gdy zamontują sprężarkę, ma być ponad 600 KM), niezależne i adaptacyjne zawieszenie oraz gadżety z XXI wieku. Jest więc inteligentny tempomat, kamera na podczerwień i system ostrzegający o niezamierzonym zjechaniu z pasa ruchu.
Ba, nadwozie Bufori Geneve wykonano z mieszanki włókna węglowego i kewlaru, więc widzicie, to wyższa szkoła jazdy. Wewnątrz jest wręcz obezwładniająco. Tak, tak, jest skóra, drewno, barek, DVD i tak dalej, ale otrzymamy też coś zupełnie ekstra. Otóż w wyposażeniu Bufori jest sejf i profesjonalny zestaw do zaparzania herbaty. O, losie!
Bufori buńczucznie twierdzi, że może produkować 300 sztuk rocznie Geneve, ale nie chce, ponieważ zależy mu na elitarności swojej limuzyny (jasne, a może po prostu nie znajdzie się 300 odważnych rocznie?). Dlatego więc planowana produkcja to 60 sztuk rocznie, a wszystkie trafią do Chin, na Bliski Wschód i do dalekiej Azji.
Aha – zmieniam zdanie. Toyota o cesarskim wyglądzie nie jest już najdziwniejszą limuzyną świata. Oficjalnie ogłaszam, że został nim Bufori Geneve.































